Simply Me – Po prostu Ja

"Na cudzym nieszczęściu swojego nie zbudujesz." Gdzie jest granica?

„Na cudzym nieszczęściu swojego nie zbudujesz.”
W weekend szukałam jakiegoś filmu na Netflixie i pojawił mi się „Dzisiaj śpisz ze mną”.
I choć kojarzyłam, że już go oglądałam, jakoś intuicyjnie go włączyłam.
Od pierwszych scen zaczęły wybijać mi się schematy i przekonania.
Próbowałam sobie przypomnieć, czy za pierwszym razem czułam to samo, raczej nie.
I choć film nie przedstawia mojej sytuacji 1:1, to w niektórych momentach miałam wrażenie, jakbym patrzyła w lustro.
Zatrzymywałam go co chwilę.
Analizowałam.
Robiłam notatki.
Pamiętam, jak na jednej z pierwszych rozmów z doradcą personalnym zapytał mnie, co właściwie chciałabym osiągnąć.
Odpowiedziałam wtedy: chcę być niezależna. Wolna od schematów, przekonań, stereotypów.
Był zdziwiony, bo po słowie „niezależna” nie padło od razu „finansowo”.
To oczywiście też było na mojej liście, ale najbardziej pamiętam właśnie to uczucie, które wtedy miałam.
Czułam, że nie ruszę z miejsca, jeśli nie uwolnię się od tego wszystkiego, co miałam wgrane.
A przecież, dziś już to wiem, większość z tego jest tak głęboko ukryta, że na co dzień nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo działamy z automatu, nie po swojemu.
Jedna scena szczególnie mnie zatrzymała.
Choć polecam cały film, to ta była dla mnie najmocniejsza, scena rozmowy matki z córką.
Pomyślałam: jakie to jest nasze, polskie, prawdziwe.
I przeraziłam się, bo sama jestem dziś matką dwóch dorosłych córek.
Na szczęście już z inną świadomością, ale wiem też, że nie zawsze tak było.
Że chcąc czy nie chcąc, przeniosłam wiele z tego, co sama dostałam, do swojego domu.
Nie chcę tu opisywać całego filmu ani tej sceny.
Ale jest moment, w którym matka mówi córce:
„Na cudzym nieszczęściu swojego nie zbudujesz”.
Boże… jak bardzo miałam to w sobie.
Tak zero-jedynkowo.
I po raz pierwszy zobaczyłam, jak bardzo nieadekwatne było użycie tego zdania w tej sytuacji ale i wielu innych, naszych.
Jak często nadużywamy takich powiedzeń, nie znając czyjejś historii.
Jak bardzo miałyśmy wpojone, że kobieta ma trwać, nawet jeśli jest nieszczęśliwa.
Bo tak trzeba.
Nie dopuszczając nawet myśli, że może być inaczej.
Ten film uświadomił mi, jak bardzo jestem dziś wdzięczna.
Za to, że pewnego dnia obudziło się we mnie pragnienie, żeby być wolną.
Od schematów.
Od przekonań.
Od życia „tak trzeba”.
Nie sądzę, żebym wtedy wiedziała, jak piękna to jest intencja.
I jak bardzo warto było przez te ostatnie lata za nią podążać.
To nie była łatwa droga.
Nie wiem, czy można być całkowicie wolnym od tego, co zostało nam „wgrane”.
Ale dziś wiem, że na pewno można do tego dotrzeć i świadomie zastępować to „oprogramowanie” nowym.
Z dedykacją dla wszystkich kobiet, które właśnie teraz tkwią jeszcze w cudzych schematach, przekonaniach i oczekiwaniach…

Afirmacja na dziś:

„Pozwalam sobie żyć po swojemu. Uwalniam się od cudzych schematów i przekonań.
Tworzę nowe wybory, które są zgodne ze mną.”
01 kwietnia 2026
Simply Me

Przewijanie do góry