Simply Me – Po prostu Ja

Moje momentum. Mój skok kwantowy

Na Momentum jechałam zmęczona.
Po wypadku, sprzedaży domu, wyjazdach i miesiącach, w których wydarzyło się więcej, niż momentami byłam w stanie przetworzyć.
Wiedziałam, czym miało być to wydarzenie.

MOMENTUM – Odpal w sobie to, co do tej pory spało.

Tylko że ja wcale nie jechałam tam po transformację.
Chciałam po prostu pobyć wśród kobiet. Bez tłumaczenia, dlaczego nie szukam kolejnego etatu, nie wracam do starych schematów i wybieram inwestowanie w siebie, swoją edukację i budowanie Simply Me.
Chciałam przez jeden dzień po prostu być sobą.
Bilet kupiłam chyba tydzień wcześniej. Nie lubię jeździć sama do Londynu, więc już samo to było wyjściem ze strefy komfortu.
Ale pojechałam.
I już na miejscu trochę sama siebie zaskoczyłam.
Zamiast usiąść gdzieś z boku, sama podeszłam do stolika i zapytałam, czy mogę się dosiąść.
Potem przyszło pierwsze ćwiczenie.
Miałyśmy opisać swoją nową wersję siebie, a następnie przedstawić się nią koleżance siedzącej obok.
Napisałam o Simply Me. O sobie jako autorce bloga, mentorowaniu kobietom i o tym, że moja własna droga i doświadczenie mogą stać się czymś, czym będę dzielić się z innymi.
Ale najważniejsze było to, co poczułam, kiedy zaczęłam się w ten sposób przedstawiać.
Radość. Satysfakcję. Dumę.
Nie umniejszałam temu, co robię i nie tłumaczyłam się.
I właściwie dokładnie po to tam przyjechałam.
A nim się obejrzałam, podczas panelu o relacjach podniosłam rękę.
Ja.
Podeszłam do mikrofonu.
Nie pamiętam dzisiaj dokładnie całej swojej wypowiedzi. Pamiętam łamiący się głos i wiem, co bardzo chciałam tym kobietom przekazać.
Że nie każdy związek jest po to, żeby przetrwać za wszelką cenę.
Czasem dopiero kiedy dopuścimy do siebie myśl, że ten związek nie musi być na całe życie, zaczynamy dostrzegać, co tak naprawdę miał nam pokazać.
Mój pokazał mi coś bardzo ważnego.

Nie miałam zbudowanej relacji ze sobą.

Dzisiaj, pisząc ten tekst, rozumiem też, że chęć powiedzenia innym kobietom, że można wyjść ze związku i nadal wynieść z niego coś ważnego dla siebie, była wtedy silniejsza niż mój strach przed mikrofonem.
Później przyszły kolejne moduły, a na samym końcu ćwiczenie z archetypami.
I kolejne zaskoczenie.

Królowa przeważyła nad Prostytutką.

Przez długi czas patrzyłam głównie na to, co jeszcze mam w sobie poprawić.
A tam zobaczyłam coś zupełnie odwrotnego.
Jak wiele już się we mnie zmieniło.
Jak inaczej wybieram, podejmuję decyzje i jak coraz częściej robię to, co jest zgodne ze mną.
Na samym końcu zostałyśmy poproszone o powiedzenie jednej rzeczy, którą zabieramy ze sobą z Momentum.
I znowu podniosłam rękę.
Znowu podeszłam do mikrofonu.
Tylko tym razem już pewna siebie.
Z energią Królowej opowiedziałam o tym, co odkryłam chwilę wcześniej.
Miałam inną postawę, inny głos, inną energię.
Czułam to całą sobą.
I co najważniejsze, czuły to również kobiety, które tam były.
W ciągu jednego dnia dwa razy podeszłam do tego samego mikrofonu.
Za pierwszym razem z łamiącym się głosem.
Za drugim już stojąc zupełnie inaczej.
Ta zmiana oczywiście nie wydarzyła się w ciągu kilku godzin.
Momentum tylko pozwoliło mi zobaczyć to, co działo się we mnie dużo wcześniej.
Następnego ranka pakowałam się w pośpiechu na upragniony odpoczynek do Hiszpanii.
Samolot miałam dosłownie za kilka godzin, a ja nie byłam jeszcze spakowana.
I gdzieś pomiędzy walizką, emocjami po poprzednim dniu i całym tym chaosem uświadomiłam sobie coś jeszcze.
Do tego, jak dzisiaj mogę się przedstawiać, mogę dopisać jedno słowo.

Mówczyni.

Nie „może kiedyś nią będę”.
Moje pierwsze wystąpienie właśnie było za mną.
A właściwie dwa.

Ja już nią jestem.

I tutaj nie mogę nie wrócić do pewnej historii.
Wróciła do mnie już kilka lat temu, kiedy Simply Me – Po prostu Ja było jeszcze właściwie tylko nazwą i przeczuciem, że mam wyjść do social mediów.
Nie wiedziałam wtedy jeszcze z czym ani po co.
Próbowałam swoich sił w network marketingu i stworzyłam na Facebooku grupę Simply Me – Po prostu Ja.

Wtedy przypomniała mi się Fatima.
Odezwałam się nawet do koleżanki, która była tam ze mną, żeby upewnić się, czy dobrze pamiętam tę historię.
Pamiętała ją dokładnie tak samo.
Byłam wtedy świeżo po rozwodzie i emocjonalnie kompletnie roztrzaskana.
Wieczorami spotykaliśmy się całą grupą w hotelowym lobby i dzieliliśmy się swoimi przeżyciami.
Ja siedziałam gdzieś z boku i milczałam.
W końcu koleżanka, z którą dzieliłam pokój, powiedziała, że skoro ja się wstydzę, to ona opowie o mnie.
Powiedziała, że pięknie mówię, dobrze się mnie słucha i że nasze wieczorne rozmowy są dla niej bardzo inspirujące.
Prowadzący powiedział wtedy:

„To Honorata będzie mówczynią.”

Uśmiechnęłam się wtedy i kompletnie to zignorowałam, bo przy mojej niechęci do przemawiania i wychylania się z grupy słowo „mówczyni” brzmiało wtedy jak naprawdę dobry żart.
Kilkanaście lat później stoję przed grupą kobiet z mikrofonem w ręku.
Nie raz.

Dwa razy jednego dnia.

Czasami ktoś dostrzega w nas coś dużo wcześniej, niż my same jesteśmy gotowe w to uwierzyć.

Dziś jest 16 sierpnia. Minęło około półtora miesiąca od Momentum.

Jestem w Kobiecej Akademii Biznesu, buduję Simply Me jako markę premium, a mój blog ma już swój profesjonalny dom.

Jestem autorką bloga.
Jestem właścicielką marki.
Jestem mentorką.

Jestem mówczynią.

Gdybym miała dziś własnymi słowami opisać skok kwantowy, o którym czytałam od początku mojej drogi do siebie, powiedziałabym, że wcale nie wygląda jak nagłe „wow” ani coś, co można przyspieszyć na zawołanie.
Czasem przez lata budujesz siebie po kawałku, aż któregoś dnia po prostu zauważasz:

ja już nią jestem.

I dziś mogę powiedzieć, że dziewczyny z Momentum dotrzymały słowa.

Odpaliło się we mnie to, co przez lata było uśpione.

Nie pojechałam tam po transformację.
Pojechałam po prostu pobyć.
Nie miałam scenariusza tego dnia i może właśnie dlatego wydarzyło się więcej, niż sama byłabym w stanie zaplanować.
Bo naprawdę nie wiemy, co czeka na nas za rogiem.
A ja chcę zostawić życiu trochę miejsca, żeby mogło mnie jeszcze zaskoczyć.

Afirmacja na dziś:

„Ufam temu, co już się we mnie obudziło. Nie muszę wiedzieć, co czeka za kolejnym rogiem. Otwieram się na życie i pozwalam mu mnie zaskakiwać.”
17  sierpnia 2026
Simply Me

Przewijanie do góry